Kijów w czasach księżnej Gertrudy
Gertruda, choć przybywała do Kijowa z odległych rejonów Europy Zachodniej, była
z pewnością przygotowana do recepcji kultury bizantyńsko-ruskiej. Wychowana bowiem
została w duchu kultury ottońskiej, która wyrosła z dziedzictwa karolińskiego i podobnie jak
kultura karolińska, obficie czerpała wzory z grecko-rzymskiego dorobku cywilizacji europejskiej,
lecz zarazem w nowy sposób zapładniana była artystycznymi impulsami płynącymi wprost z Bizancjum.
Podczas pobytu w Niemczech Gertruda miała niejedną sposobność zetknąć się z dziełami sztuki
bizantyńskiej, podziwianej tu za niedościgły artyzm i kunszt. Musiała być świadoma faktu, że
jest w linii prostej prawnuczką bizantyńskiej księżniczki Teofano, przybyłej na dwór Ottona II
wprost z Konstantynopola. Mogły też dotrzeć do niej opowieści o greckich zamiłowaniach Ottona III
- nazywającego siebie wprost Grekiem - który był przecież bratem jej babki Matyldy. Inna Matylda,
księżna lotaryńska w znanym Liście do Mieszka II wychwalała ojca Gertrudy za znajomość greki.
Kijów w pełnym rozkwicie artystycznych fundacji Jarosława Mądrego
musiał zrobić ogromne wrażenie na polskiej księżniczce, tak jak na innym przybyszu z Zachodu,
Adamie z Bremy, który, oglądając Kijów w latach 1074-1076, a więc w tym samym czasie co Gertruda,
określił je „miastem rywalizującym z Konstantynopolem” i „najświetniejszą ozdobą Grecji” (clarissimus decus Greciae).
Można więc przyjąć, iż nie pozostała obojętna wobec przeszczepionej tu z Bizancjum sztuki czy
szerzej - kultury, a dzięki starannemu wykształceniu mogła wczytywać się w nawet najbardziej
subtelne treści teologiczne, choćby wyrażone odmiennie aniżeli w sztuce zachodniej.
Kijów w czasach Gertrudy był grodem na swój sposób kosmopolitycznym,
zamieszkałym przez różne narodowości. Wszyscy metropolici kijowscy, z wyjątkiem Hilariona, przybywali
z Bizancjum w otoczeniu kilku przynajmniej współpracowników i sekretarzy. Część z nich pozostawała w
Kijowie już na stałe w służbie kolejnych patriarchów. Liczne też były poselstwa z Zachodu, m.in. z
Polski i Niemiec, jak również papieskie, niekiedy wprost z Rzymu. Na Zachód udawały się także
poselstwa ruskie; w jednym z nich, na dwór króla francuskiego, uczestniczył Hilarion. Infiltracji
na Ruś wzorów kultury łacińskiej sprzyjały także mieszane małżeństwa i zawierane w ten sposób
sojusze. Wielonarodowy był też skład kijowskich klasztorów; w Pieczerskim przebywali m.in.
Bułgarzy, Grecy, Węgrzy i Waredzy.
XI-wieczny Kijów, rozbudowywany w nowym obszarze zakreślonym przez Jarosława Mądrego,
to jedna wielka fabrica. Ściągali wiêęc tu artyści z rozległych obszarów cywilizacji bizantyńskiej,
już to na wezwanie kijowskich władców, już to samodzielnie poszukując pracy, zwabieni sławą miasta.
W przekazach pisanych mowa jest przede wszystkim o Grekach z Konstantynopola, którzy na miejscu
przyuczali do zawodu pierwsze pokolenie ruskich artystów, wśród
nich słynnego Alimpija Pieczerskiego. Wykazywane w analizach porównawczych stylowe pokrewieństwa
kijowskich dzieł ze sztuką pozastołeczną dowodzą, że wielu greckich artystów
działających w Kijowie pochodziło również ze środowisk prowincjonalnych.
Gertruda, przybywszy do Kijowa około 1043 roku, zastała tu sobór Sofijski,
w którym nadal trwały prace nad wystrojem malarskim. Można być pewnym, że nigdy wcześniej nie zetknęła
się z tak monumentalnym założeniem świątyni krzyżowo-kopułowej, której wnętrze olśniewało blaskiem mozaik.
Dumą mógł napawać ją fakt, że na jednej ze ścian uwieczniony został wizerunek jej męża, Izjasława. Była
świadkiem budowy soboru Zaśnięcia Bogurodzicy Pieczerskiego monasteru, również olśniewającego mozaikowym
wystrojem, cerkwi Matki Boskiej Blacherneńskiej KJowskiego monasteru oraz cerkwi grobowej Jaropełka przy
monasterze św. Dymitra, ufundowanym jeszcze przez Izjasława. Bujny rozkwit